Był
śmierciożercą... Czy tego chciał, czy nie... Miał walczyć po
stronie zła... Przezwyciężyć dobrą stronę... Miał zabijać
czarodziejów, mugoli, szlamy... Wszystkich, którzy nie chcieli
stanąć po stronie Voldemorta. Miał... Więc dlaczego nigdy nikogo
nie zabił? Dlaczego wolał oberwać klątwą niż zabić
kogokolwiek? Zastanawiał się nad swoim życiem i losem obserwując
sędziów Wizengamotu. Nagle na sale wtargnęły dwie osoby, mówiąc,
że chcą zeznawać... Sędziowie zdziwili się, że bohaterowie
magicznego świata nagle stają w sądzie i chcą coś powiedzieć na
temat chłopaka, lecz dopuścili ich do głosu. Najpierw zeznawał
Wybraniec. Cóż jego się spodziewał, w końcu czuł, że ma dług
wdzięczności wobec jego matki... Lecz jej? Co ona tu robiła? Burza
kasztanowych loków przesłoniła mu wzrok... Nawet jej nie
słuchał... Wiedział, że dzięki jej zeznaniom trafi do
Azkabanu... Gnębił ją siedem lat, podczas tortur w jego domu nic
nie zrobił, skazywał ją na śmierć w imię własnego życia... -
- Jest Pan wolny
Panie Malfoy – usłyszał głos sędziego.
- Słucham? -
otrząsnął się chłopak – Jak to wolny?
-Zeznania
obecnych tu świadków wystarczyły byśmy podjęli decyzję. Jest
pan wolny. Przez dwa lata będzie pan objęty nadzorem kuratora oraz
ma pan dokończyć szkołę – dodał sędzia.
Draco nie wierzył w
to, co słyszał... Był wolny... A zawdzięczał to jej...
Dziewczynie z kasztanowymi włosami... Zawdzięczał to Hermionie
Granger...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz