poniedziałek, 30 marca 2020

Prolog


Był śmierciożercą... Czy tego chciał, czy nie... Miał walczyć po stronie zła... Przezwyciężyć dobrą stronę... Miał zabijać czarodziejów, mugoli, szlamy... Wszystkich, którzy nie chcieli stanąć po stronie Voldemorta. Miał... Więc dlaczego nigdy nikogo nie zabił? Dlaczego wolał oberwać klątwą niż zabić kogokolwiek? Zastanawiał się nad swoim życiem i losem obserwując sędziów Wizengamotu. Nagle na sale wtargnęły dwie osoby, mówiąc, że chcą zeznawać... Sędziowie zdziwili się, że bohaterowie magicznego świata nagle stają w sądzie i chcą coś powiedzieć na temat chłopaka, lecz dopuścili ich do głosu. Najpierw zeznawał Wybraniec. Cóż jego się spodziewał, w końcu czuł, że ma dług wdzięczności wobec jego matki... Lecz jej? Co ona tu robiła? Burza kasztanowych loków przesłoniła mu wzrok... Nawet jej nie słuchał... Wiedział, że dzięki jej zeznaniom trafi do Azkabanu... Gnębił ją siedem lat, podczas tortur w jego domu nic nie zrobił, skazywał ją na śmierć w imię własnego życia...  -

- Jest Pan wolny Panie Malfoy – usłyszał głos sędziego.
- Słucham? - otrząsnął się chłopak – Jak to wolny?
-Zeznania obecnych tu świadków wystarczyły byśmy podjęli decyzję. Jest pan wolny. Przez dwa lata będzie pan objęty nadzorem kuratora oraz ma pan dokończyć szkołę – dodał sędzia.

Draco nie wierzył w to, co słyszał... Był wolny... A zawdzięczał to jej... Dziewczynie z kasztanowymi włosami... Zawdzięczał to Hermionie Granger...